Zamówienie strony internetowej wygląda na prostą sprawę. Wybierasz firmę, akceptujesz projekt i po kilku tygodniach serwis jest w sieci. Kłopoty zaczynają się później. Strona ładuje się wolno, formularz gubi zapytania, a każda zmiana tekstu wymaga telefonu do programisty. Większości tych problemów da się uniknąć jeszcze przed podpisaniem umowy. Poniżej znajdziesz praktyczne wskazówki, które pomogą odróżnić rzetelnego wykonawcę od takiego, którego oferta dobrze wygląda wyłącznie w prezentacji.
Zacznij od celu, a dopiero potem pytaj o wygląd
Strona firmowa ma coś załatwiać. Ma przynosić zapytania, zapisywać klientów na wizyty, sprzedawać produkty albo odciążać biuro z pytań, które codziennie powtarzają się przez telefon. Dobry wykonawca zapyta o to na pierwszym spotkaniu, zanim pokaże jakikolwiek projekt graficzny. Będzie chciał wiedzieć, kim są twoi klienci, skąd dziś przychodzą, czego szukają i co nie działa na obecnej stronie. Jeśli rozmowa od razu schodzi na kolory i animacje, a nikt nie pyta, co odwiedzający ma zrobić po wejściu, powstanie ładna wizytówka bez wpływu na sprzedaż.
Przed pierwszą rozmową spisz dwa lub trzy cele, najlepiej w formie zdań, które da się później sprawdzić. Gabinet fizjoterapii może chcieć, żeby pacjenci sami rezerwowali terminy bez dzwonienia do recepcji. Firma budowlana może potrzebować formularza, przez który klienci od razu przesyłają zdjęcia i wymiary. Potem porównaj oferty pod kątem tych celów. Jeśli dokument wymienia tylko liczbę podstron i nazwę systemu, a o twoich celach nie ma w nim ani słowa, wykonawca najpewniej myśli gotowym szablonem.
Przygotuj krótki brief, zanim poprosisz o wycenę
Wyceny od różnych firm da się uczciwie porównać tylko wtedy, gdy wszyscy dostali ten sam opis zadania. Nie musi to być długi dokument. Wystarczy jedna strona z informacjami o firmie, celach strony, przybliżonej liście podstron, potrzebnych funkcjach i oczekiwanym terminie. Dopisz, kto przygotuje teksty i zdjęcia, bo to jedna z najczęstszych przyczyn opóźnień. Wiele projektów stoi tygodniami, bo firma nie zdążyła napisać opisów usług, a programista nie ma czego wstawić.
Dodaj też dwie lub trzy strony, które ci się podobają, i napisz, co konkretnie w nich cenisz. Samo „ładna” niewiele mówi wykonawcy. Za to „przejrzysty cennik” albo „telefon widoczny od razu na górze” daje mu jasną wskazówkę.
Portfolio oglądaj na telefonie i sprawdzaj, czy strony żyją
Realizacje pokazane w ofercie to zwykle zrzuty ekranu z dużego monitora. Tymczasem na stronach firmowych duża część odwiedzin pochodzi z telefonów. Otwórz kilka stron z portfolio na własnym smartfonie. Zobacz, ile trwa ładowanie, spróbuj wysłać formularz, poszukaj numeru telefonu i sprawdź, czy da się go kliknąć. Sprawdź też, czy te serwisy nadal działają i wyglądają tak jak w prezentacji. Strona, która po roku jest zaniedbana albo została zastąpiona inną, mówi sporo o tym, jak wyglądała współpraca po uruchomieniu.
Dobrym znakiem są realizacje z różnych branż i o różnej skali, od prostej strony usługowej po serwis z integracjami. Pokazują, że wykonawca dobiera rozwiązanie do zadania. Jeśli to możliwe, poproś o kontakt do jednego lub dwóch klientów i zapytaj ich krótko, czy terminy zostały dotrzymane i jak wygląda kontakt po starcie.
Zapytaj, kto będzie właścicielem projektu, kodu i domeny
To pytanie pada najrzadziej, a ma największe skutki. Część firm buduje strony na własnych zamkniętych systemach albo w modelu abonamentowym, w którym klient płaci za korzystanie i nie może zabrać serwisu do innego wykonawcy. Rezygnacja oznacza wtedy budowę od zera. Zdarza się też, że domena firmy jest zarejestrowana na dane agencji, bo tak było szybciej przy starcie. Po latach, gdy kontakt się urywa, odzyskanie własnego adresu bywa długie i kosztowne.
W umowie powinno być jasno napisane, że autorskie prawa majątkowe do projektu graficznego i kodu przechodzą na zamawiającego, z wymienieniem pól eksploatacji. Domena powinna być zarejestrowana na twoją firmę, a dostępy do serwera i panelu administracyjnego przekazane tobie, nawet jeśli na co dzień korzysta z nich wykonawca. Tak pracuje między innymi PollyArt, agencja z Torunia działająca od 2010 roku, w której projekt graficzny i kod przechodzą na własność klienta, bez opłat za korzystanie. Jej ofertę znajdziesz pod hasłem projektowanie stron Toruń. Niezależnie od tego, kogo wybierzesz, poproś o taki zapis w umowie na piśmie.
Technologia ma wynikać z potrzeb, a nie z przyzwyczajeń wykonawcy
Wielu wykonawców zna jedno narzędzie i proponuje je każdemu. Dla prostej strony, którą firma chce sama aktualizować, popularny system zarządzania treścią, na przykład WordPress, będzie rozsądnym wyborem. Dla serwisu, w którym liczy się szybkość albo nietypowa funkcja, na przykład kalkulator wyceny, rezerwacje czy panel klienta, lepiej sprawdzi się rozwiązanie pisane pod konkretny proces.
Zapytaj wykonawcę, dlaczego proponuje daną technologię i jakie ma ona ograniczenia. Odpowiedź „bo zawsze tak robimy” powinna zapalić lampkę. Dopytaj, kto po uruchomieniu będzie edytował treści i czy zmiana zdjęcia lub akapitu wymaga wiedzy technicznej. Poproś o krótki pokaz panelu. Jeśli dodanie aktualności zajmuje więcej niż kilka kliknięć, w praktyce nikt w firmie nie będzie tego robił. Zwróć też uwagę na liczbę wtyczek. Strona zbudowana na kilkudziesięciu dodatkach jest trudniejsza w utrzymaniu i częściej psuje się przy aktualizacjach, więc zapytaj, ile ich będzie i do czego posłużą.
Sprawdź, co jest w standardzie, a co okaże się dopłatą
Dwie oferty na tę samą stronę potrafią różnić się zakresem bardziej niż ceną. W jednej podstawy widoczności w wyszukiwarce, wersja na telefony, analityka i zgody na pliki cookie są częścią projektu. W drugiej każda z tych rzeczy to osobna pozycja, o której klient dowiaduje się po starcie. Poproś o listę tego, co dostajesz zawsze, niezależnie od budżetu. Powinny się na niej znaleźć takie elementy:
- poprawne działanie na telefonach i tabletach,
- optymalizacja szybkości ładowania,
- struktura nagłówków, opisy stron i mapa strony dla wyszukiwarek,
- pomiar celów, na przykład wysłanych formularzy i kliknięć w numer telefonu,
- polityka prywatności z obsługą zgód na pliki cookie,
- szkolenie z edycji treści.
Coraz częściej dochodzi do tego dostępność cyfrowa, czyli odpowiedni kontrast, obsługa klawiaturą i zgodność z czytnikami ekranu. Zapytaj także o liczbę rund poprawek w projekcie graficznym i o to, co się dzieje, gdy zechcesz ich więcej. Brak takiego zapisu to częsta przyczyna sporów na końcu projektu.
Czytaj umowę i harmonogram, a nie tylko cenę
Cena jest pierwszą liczbą, na którą patrzy każdy, ale o powodzeniu projektu częściej decydują zapisy czytane na samym końcu. Sprawdź, czy umowa ma harmonogram z etapami i terminami, co jest podstawą odbioru i ile czasu masz na zgłoszenie uwag. Zobacz, jak rozłożone są płatności. Popularny i uczciwy układ to część na start i reszta po odbiorze, bo obie strony mają wtedy powód, żeby doprowadzić sprawę do końca. Całość płatna z góry przy nowym wykonawcy to ryzyko po twojej stronie.
Zwróć uwagę na to, co się stanie, jeśli projekt się przeciągnie. Dobrze, gdy umowa opisuje obowiązki obu stron, bo opóźnienie często wynika z braku materiałów od klienta. Bardzo niska cena w porównaniu z innymi ofertami zwykle oznacza gotowy szablon z podmienionym logo albo pominięcie rzeczy, które wyjdą dopiero w trakcie prac. Zapytaj wprost, skąd bierze się różnica.
Lokalny wykonawca czy zdalny, co naprawdę się liczy
Stronę da się zamówić w dowolnym miejscu kraju i zrealizować w całości zdalnie. Bliskość ma jednak praktyczne zalety. Łatwiej umówić spotkanie przy większym projekcie, a wykonawca zna lokalny rynek i konkurencję. Przy pozycjonowaniu na frazy z nazwą miasta rozumie, o co toczy się gra. Dla firmy z województwa kujawsko-pomorskiego agencja z Torunia czy Bydgoszczy będzie naturalnym partnerem także po starcie, gdy stronę trzeba rozwijać i łączyć z reklamą.
Ważniejsze od adresu jest jednak to, czy po drugiej stronie jest stały zespół, czy pojedyncza osoba, która za rok może być nieosiągalna. Zapytaj, kto odpowiada za projekt i kto przejmie go w razie urlopu lub choroby. Sprawdź, od kiedy firma działa i czy jej dane da się zweryfikować w publicznych rejestrach.
Ustal zasady współpracy po uruchomieniu
Strona w dniu startu jest dopiero punktem wyjścia. System i wtyczki wymagają aktualizacji, kopie zapasowe muszą się wykonywać, a formularze trzeba co jakiś czas sprawdzać. Bez opieki serwis po roku lub dwóch staje się podatny na ataki i zaczyna sprawiać kłopoty. Częsty scenariusz wygląda tak, że formularz przestaje wysyłać wiadomości po zmianie na serwerze, a firma orientuje się dopiero po kilku tygodniach, gdy zauważa, że zapytań jest wyraźnie mniej.
Przed podpisaniem umowy ustal, kto będzie o to dbał, w jakim czasie wykonawca reaguje na awarię i jak rozliczane są drobne zmiany. Zapytaj, gdzie przechowywane są kopie zapasowe i czy ktoś sprawdził, że da się z nich odtworzyć stronę. Dobrze, jeśli razem ze stroną dostajesz dostęp do analityki i co jakiś czas rozmawiasz z wykonawcą o tym, co pokazują dane. Wtedy kolejne zmiany wynikają z zachowania odwiedzających, a nie z przeczucia.
Wybór wykonawcy strony internetowej warto potraktować jak wybór partnera na kilka lat. Liczy się to, czy pyta o cel, czy pokazuje działające realizacje, czy oddaje prawa do projektu i domeny oraz czy zostaje z tobą po starcie. Firma, która na te pytania odpowiada konkretnie i potwierdza odpowiedzi w umowie, zwykle dowozi stronę przynoszącą zapytania. Kolory, zdjęcia i animacje też są ważne, ale da się je poprawić w każdej chwili. Złej umowy i strony, do której nie masz dostępu, nie poprawisz już tak łatwo.