mBlog

INFO

Zdrowie

Dieta w ciąży a alergie u dziecka. Czy można zmniejszyć ryzyko alergii tym, co je przyszła mama?

Dieta w ciąży a alergie u dziecka. Czy można zmniejszyć ryzyko alergii tym, co je przyszła mama?

Czy to, co kobieta je w ciąży, może wpłynąć na ryzyko alergii u dziecka? To pytanie pojawia się bardzo często — szczególnie wtedy, gdy alergie występują już w rodzinie. Naturalnie rodzi się wtedy pokusa, żeby coś zmienić: odstawić mleko, ograniczyć jajka, jeść więcej ryb, zacząć przyjmować probiotyki albo suplementować większe dawki witaminy D.

Problem w tym, że nauka nie daje tutaj jednej prostej recepty.

Według aktualnego stanu wiedzy nie ma pojedynczego produktu ani suplementu przyjmowanego wyłącznie podczas ciąży, o którym można powiedzieć z dużą pewnością, że zapobiega alergii pokarmowej, atopowemu zapaleniu skóry, alergicznemu nieżytowi nosa czy astmie u dziecka.

Nie oznacza to jednak, że dieta przyszłej mamy nie ma żadnego znaczenia. Wręcz przeciwnie. Pojawiają się interesujące wyniki dotyczące kwasów omega-3, probiotyków, różnorodności diety czy sposobu odżywiania jako całości. Trzeba tylko oddzielić to, co rzeczywiście wykazano w badaniach, od tego, co na razie pozostaje obiecującą hipotezą.

Najważniejszy wniosek: w ciąży nie trzeba profilaktycznie unikać alergenów

Jeszcze kilka dekad temu można było spotkać się z zaleceniami, aby kobiety z rodzin obciążonych alergiami ograniczały w ciąży produkty takie jak jajka, mleko czy orzeszki ziemne. Dzisiaj wiemy, że takie postępowanie nie znajduje dobrego potwierdzenia w badaniach.

EAACI, czyli European Academy of Allergy and Clinical Immunology, rekomenduje, aby nie eliminować w czasie ciąży i karmienia piersią typowych alergenów wyłącznie po to, żeby zapobiec alergii u dziecka.

To ważne rozróżnienie.

Jeżeli kobieta sama ma potwierdzoną alergię na konkretny produkt, oczywiście powinna stosować dietę zgodną ze swoimi wskazaniami medycznymi. Jeśli jednak bez problemu toleruje mleko, jaja, orzechy, pszenicę czy ryby, nie ma podstaw, żeby usuwać je z jadłospisu „na wszelki wypadek”.

Co więcej, nie ma również podstaw do działania w przeciwną stronę — czyli do celowego spożywania bardzo dużych ilości określonego alergenu w nadziei, że w ten sposób dziecko nabierze tolerancji.

Najrozsądniejsza zasada jest dużo prostsza: jeść normalnie i różnorodnie, bez niepotrzebnych eliminacji.

Czy jedzenie orzechów w ciąży może chronić dziecko przed alergią?

W tym miejscu robi się ciekawie, bo niektóre badania obserwacyjne rzeczywiście sugerują taką możliwość.

W jednej z najczęściej cytowanych analiz obserwowano 8205 dzieci. Wśród kobiet, które same nie miały alergii na orzeszki ziemne lub orzechy, spożywanie ich co najmniej pięć razy w tygodniu wiązało się z wyraźnie niższym ryzykiem alergii na te produkty u dziecka.

Wynik wygląda imponująco — OR wynosiło 0,31 w porównaniu z kobietami jedzącymi orzechy rzadziej niż raz w miesiącu.

Tyle że jest jedno duże „ale”.

Było to badanie obserwacyjne. Nie wiemy więc, czy za różnicę odpowiadały rzeczywiście same orzechy. Kobiety jedzące je regularnie mogły różnić się od pozostałych także sposobem odżywiania, stylem życia czy historią alergii. Co ciekawe, u matek, które same były uczulone, zależność wyglądała inaczej.

Dlatego z takich danych nie wynika zalecenie: „jedz pięć porcji orzechów tygodniowo, a dziecko nie będzie miało alergii”.

Wniosek jest znacznie spokojniejszy: jeżeli przyszła mama toleruje orzechy, nie ma powodu, żeby ich profilaktycznie unikać.

Omega-3 w ciąży – tutaj wyniki są naprawdę interesujące

Spośród wszystkich analizowanych składników właśnie kwasy tłuszczowe omega-3 należą do tych, dla których sygnał potencjalnej ochrony jest najlepiej widoczny.

Nie oznacza to jeszcze, że suplement omega-3 można nazwać „preparatem przeciw alergii”. Wyniki zależą bowiem od tego, co dokładnie badacze mierzyli.

W dużym przeglądzie badań suplementacja olejem rybim podczas ciąży, czasami również podczas karmienia piersią, była związana ze zmniejszeniem ryzyka sensytyzacji na jajo. Współczynnik RR wyniósł 0,69.

W praktyce oznaczało to około 31 przypadków mniej na 1000 dzieci. Szacunkowy NNT wynosił około 32, czyli mniej więcej 32 kobiety musiałyby otrzymywać taką interwencję, aby uniknąć jednego przypadku sensytyzacji.

Brzmi dobrze, ale tu pojawia się istotny szczegół: sensytyzacja nie jest tym samym co kliniczna alergia pokarmowa.

Dziecko może mieć dodatni wynik testu skórnego albo swoiste IgE, a jednocześnie tolerować dany pokarm. Dlatego nie można tego wyniku tłumaczyć jako „31% mniej alergii na jajka”.

Omega-3 a astma i świszczący oddech

Jeszcze ciekawsze wyniki przyniosło badanie COPSAC.

Wzięło w nim udział 736 kobiet. Od 24. tygodnia ciąży część z nich otrzymywała 2,4 g długołańcuchowych kwasów tłuszczowych omega-3 dziennie, a pozostałe placebo.

Utrwalone świsty lub astma pojawiły się u:

  • 16,9% dzieci w grupie omega-3,
  • 23,7% dzieci w grupie placebo.

Hazard ratio wynosiło 0,69.

Bezwzględna różnica wyniosła więc około 6,8 punktu procentowego, co przekłada się na NNT w okolicach 15.

Co jeszcze ciekawsze, największą korzyść obserwowano u kobiet, które przed rozpoczęciem suplementacji miały najniższy poziom EPA i DHA. W tej grupie świsty lub astma występowały u 17,5% dzieci po suplementacji i u 34,1% dzieci w grupie kontrolnej.

To może sugerować, że znaczenie ma nie tylko sama suplementacja, ale również wyjściowy poziom kwasów omega-3 u matki.

Jednocześnie w tym samym badaniu nie zaobserwowano istotnego zmniejszenia ryzyka atopowego zapalenia skóry ani sensytyzacji alergicznej.

No właśnie — to dobrze pokazuje, dlaczego w przypadku alergii trudno mówić o jednym uniwersalnym mechanizmie ochronnym.

Czy w takim razie warto przyjmować omega-3 przeciw alergii?

Na podstawie obecnych danych nie można jeszcze powiedzieć, że każda ciężarna powinna przyjmować omega-3 specjalnie po to, aby zapobiec alergii u dziecka.

EAACI nie wydaje obecnie jednoznacznego zalecenia ani za, ani przeciw stosowaniu oleju rybiego w ciąży w celu profilaktyki alergii pokarmowej.

Można powiedzieć coś innego: omega-3 są jednym z najbardziej obiecujących kierunków badań, szczególnie w odniesieniu do wybranych problemów oddechowych oraz sensytyzacji. Efekt może być też większy u kobiet z niskim wyjściowym poziomem EPA i DHA.

To jednak jeszcze za mało, aby mówić o uniwersalnej „suplementacji przeciwalergicznej”.

A co z jedzeniem ryb?

Tu warto odróżnić dwie rzeczy: wysokie dawki omega-3 stosowane w badaniach i zwyczajne jedzenie ryb.

Nie można automatycznie przenosić efektów suplementacji na spożycie ryb jako produktu spożywczego. Badania obserwacyjne dotyczące samych ryb nie dają równie jednoznacznych wyników.

Ryby nadal są jednak normalnym elementem prawidłowej diety ciężarnej.

FDA i EPA zalecają podczas ciąży około 225–340 g ryb i owoców morza o niskiej zawartości rtęci tygodniowo.

Warto więc jeść je przede wszystkim jako część pełnowartościowej diety, a nie traktować jak lekarstwo, które ma uchronić dziecko przed alergią.

Probiotyki – mogą zmniejszać ryzyko AZS, ale sprawa nie jest taka prosta

Drugim bardzo interesującym obszarem są probiotyki.

Duży przegląd badań wykazał, że stosowanie probiotyków rozpoczynane zazwyczaj pod koniec ciąży i kontynuowane podczas karmienia piersią zmniejszało względne ryzyko wyprysku lub atopowego zapalenia skóry u dziecka o około 22%.

RR wynosiło 0,78.

Bezwzględnie odpowiadało to około 44 przypadkom mniej na 1000 dzieci, a NNT wynosiło około 23.

Pewność dowodów została oceniona jako umiarkowana.

Na pierwszy rzut oka można więc powiedzieć: probiotyki działają. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy przyjrzymy się dokładnie temu, kto i kiedy je przyjmował.

W wielu badaniach interwencja nie kończyła się wraz z porodem. Probiotyki stosowano również podczas laktacji albo podawano je bezpośrednio dziecku. Trudno więc odpowiedzieć na pytanie, ile z obserwowanej korzyści wynikało z suplementacji w ciąży.

Probiotyki a alergia pokarmowa

Metaanaliza opublikowana w 2025 roku przyniosła dodatkowe ciekawe wyniki.

W badaniach obejmujących okres ciąży i niemowlęctwa probiotyki były związane ze zmniejszeniem ryzyka:

  • dowolnej alergii pokarmowej – RR 0,79,
  • alergii na mleko – RR 0,51,
  • alergii na jajo – RR 0,57.

Nie wykazano natomiast istotnego efektu dla alergii na orzeszki ziemne.

Najważniejsze jest jednak coś innego: korzyści pojawiały się przede wszystkim wtedy, gdy interwencja obejmowała zarówno ciążę, jak i okres niemowlęcy.

Suplementacja ograniczona wyłącznie do ciąży nie dawała wyraźnego efektu.

Dlatego stwierdzenie „probiotyk przyjmowany w ciąży zapobiega alergii u dziecka” byłoby zdecydowanie zbyt daleko idące.

Dodatkowym problemem jest ogromna różnorodność preparatów. W poszczególnych badaniach stosowano inne szczepy, kombinacje bakterii, dawki oraz okresy suplementacji. Nie istnieje więc jeden „probiotyk na alergię”, który można po prostu wskazać na półce aptecznej.

Witamina D – bardziej interesująca w przypadku świstów niż alergii pokarmowej

Witamina D również była bardzo intensywnie badana.

Połączona analiza dwóch dużych badań — VDAART i COPSAC — wykazała około 26-procentowe zmniejszenie szans wystąpienia astmy lub nawracających świstów we wczesnym dzieciństwie. Skorygowane OR wynosiło 0,74.

Nie zaobserwowano jednak podobnego efektu w przypadku swoistych IgE, całkowitego IgE czy wyprysku.

Może to oznaczać, że witamina D wpływa bardziej na rozwój płuc i niektóre wczesne problemy z oddychaniem niż na klasyczną alergię IgE-zależną.

Późniejsze analizy także nie wykazały jednoznacznie, że suplementowanie witaminy D w ciąży zapobiega alergii pokarmowej lub atopowemu zapaleniu skóry.

Dlatego witaminę D należy stosować zgodnie ze standardowymi wskazaniami i potrzebami organizmu, a nie zwiększać jej dawkę wyłącznie po to, żeby chronić dziecko przed alergią.

Prebiotyki, cynk i antyoksydanty – dowody są słabe

Znacznie mniej przekonująco wyglądają dane dotyczące prebiotyków, cynku oraz różnych preparatów witaminowych i antyoksydacyjnych.

W przypadku prebiotyków badań jest niewiele, a ich wyniki nie pozwalają potwierdzić skuteczności w zapobieganiu alergiom.

Podobnie wygląda sytuacja z cynkiem, witaminami i antyoksydantami. Pojedyncze badania obserwacyjne wskazywały na możliwe zależności, ale gdy spojrzeć na całość literatury, efekt przestaje być przekonujący.

Nie ma więc podstaw, aby zmieniać standardową suplementację w ciąży tylko z powodu obawy o alergię u przyszłego dziecka.

Czy owoce i warzywa mogą zmniejszać ryzyko alergii?

Oczywiście warto je jeść — ale znowu trzeba uważać, jakie wnioski wyciągamy z badań.

W różnych kohortach pojawiały się związki między spożyciem owoców, warzyw, witaminy E czy innych składników diety a późniejszym ryzykiem chorób alergicznych.

Całościowe przeglądy nie potwierdziły jednak przekonująco, że konkretny owoc, warzywo albo antyoksydant działa ochronnie.

Coraz ciekawszy jest za to inny kierunek badań: nie pojedyncze produkty, lecz cały sposób odżywiania.

Różnorodna dieta może mieć większe znaczenie niż jeden „superprodukt”

Przegląd systematyczny z 2025 roku wykazał umiarkowanie sugestywny sygnał, że większa różnorodność diety matki może wiązać się z niższym ryzykiem alergii pokarmowej u dziecka.

Nowsze opracowania sugerują także możliwość mniejszego ryzyka atopowego zapalenia skóry przy diecie zbliżonej do śródziemnomorskiej. Nie wykazano jednak równie wyraźnego wpływu na alergię pokarmową.

Z kolei bardziej prozapalny sposób odżywiania był w badaniach obserwacyjnych związany z nieco większym ryzykiem wczesnych świstów i astmy. OR wynosiło około 1,17–1,18.

Nie są to ogromne różnice, a badania były mocno zróżnicowane. Mimo wszystko pojawia się tutaj pewien powtarzający się obraz: być może ważniejsza od szukania jednego cudownego składnika jest ogólna jakość i różnorodność jadłospisu.

To zresztą brzmi znacznie mniej spektakularnie niż „jedz ten produkt, a dziecko nie będzie miało alergii” — ale jest bliższe temu, co naprawdę pokazują badania.

Fermentowane produkty i mikrobiom – ciekawy trop, ale na razie tylko trop

Sporo zainteresowania budzi również wpływ mikrobiomu.

W jednym z japońskich badań obejmujących 650 par matka–dziecko codzienne jedzenie natto podczas ciąży wiązało się z mniejszą częstością wyprysku u sześciomiesięcznych dzieci. Nie zaobserwowano podobnej zależności w przypadku jogurtu.

Nie oznacza to oczywiście, że przyszłe mamy powinny nagle zacząć jeść natto.

Badanie było obserwacyjne, obejmowało stosunkowo niewielką grupę i dotyczyło bardzo konkretnego sposobu odżywiania charakterystycznego dla Japonii. Jest jednak częścią większej układanki związanej z mikrobiomem.

Dlaczego dieta matki w ogóle mogłaby wpływać na układ odpornościowy dziecka?

Mechanizmów może być kilka.

Kwasy tłuszczowe omega-3 wpływają na produkcję mediatorów związanych ze stanem zapalnym. Witamina D uczestniczy w regulowaniu odpowiedzi odpornościowej i może mieć znaczenie dla rozwoju płuc.

Jeszcze ciekawiej wygląda zależność związana z błonnikiem i mikrobiomem.

Bakterie jelitowe fermentujące błonnik produkują krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, takie jak octan, propionian i maślan. Substancje te mogą wpływać na funkcjonowanie układu odpornościowego, między innymi na limfocyty regulatorowe Treg.

W badaniach na myszach dieta bogata w błonnik lub podawanie octanu ciężarnym zwierzętom prowadziły do wyraźnego ograniczenia alergicznego zapalenia dróg oddechowych u potomstwa. Zaobserwowano również zmiany związane ze szlakiem Foxp3.

Mechanizm wygląda więc bardzo ciekawie. Trzeba tylko pamiętać o jednej rzeczy: wynik eksperymentu na zwierzętach nie jest jeszcze dowodem, że zwiększenie ilości błonnika podczas ciąży zapobiegnie astmie u dziecka.

Biologiczna wiarygodność i kliniczny dowód to dwie różne rzeczy.

Dlaczego badania nad dietą w ciąży są tak trudne?

W przypadku takich badań bardzo łatwo pomylić korelację z przyczyną.

Wyobraźmy sobie dwie grupy kobiet. Jedna regularnie je ryby, dużo warzyw i orzechów, druga robi to rzadko. Te grupy mogą różnić się nie tylko jadłospisem. Mogą mieć inny poziom wykształcenia, aktywność fizyczną, masę ciała, historię palenia czy podejście do zdrowia.

Znaczenie mają także:

  • alergie występujące u matki,
  • jej BMI,
  • palenie,
  • antybiotykoterapia,
  • sposób porodu,
  • karmienie piersią,
  • dieta dziecka,
  • czas wprowadzania pokarmów alergizujących,
  • wyjściowy poziom witaminy D czy omega-3.

Do tego dochodzi jeszcze problem z samą definicją alergii.

Dodatni test skórny nie jest tym samym co potwierdzona alergia pokarmowa. Świsty u małego dziecka nie muszą oznaczać późniejszej astmy. Wyprysk zgłoszony przez rodzica nie jest identycznym punktem końcowym jak rozpoznane przez lekarza atopowe zapalenie skóry.

Dlatego w jednym badaniu suplement może wyglądać bardzo obiecująco, a w kolejnym efekt niemal znika.

Co zatem powinna jeść kobieta w ciąży, jeśli chce zmniejszyć ryzyko alergii u dziecka?

Na podstawie obecnej wiedzy nie ma sensu tworzyć skomplikowanej „diety antyalergicznej”.

Znacznie rozsądniejsze jest trzymanie się kilku prostych zasad.

Nie eliminuj alergenów bez powodu

Jeżeli tolerujesz mleko, jaja, orzechy, pszenicę czy ryby, nie usuwaj ich z jadłospisu wyłącznie dlatego, że boisz się alergii u dziecka.

Badania nie potwierdzają, żeby taka profilaktyczna eliminacja dawała oczekiwaną ochronę.

Jedz różnorodnie

Dane dotyczące różnorodności diety nie są jeszcze wystarczająco mocne, aby mówić o konkretnej terapii, ale ten kierunek wygląda rozsądnie.

Zamiast skupiać się na jednym produkcie, lepiej patrzeć na cały jadłospis.

Uwzględniaj ryby o niskiej zawartości rtęci

Zgodnie z zaleceniami FDA i EPA podczas ciąży można spożywać około 225–340 g odpowiednio dobranych ryb i owoców morza tygodniowo.

Nie traktuj ich jednak jak leku na alergię.

Nie przyjmuj dużych dawek suplementów wyłącznie „na alergię”

Omega-3, probiotyki i witamina D mają interesujące wyniki badań, ale nie ma obecnie podstaw, aby każda ciężarna stosowała je w wysokich dawkach specjalnie w celu zapobiegania alergiom.

Szczególnie w przypadku probiotyków nie wiemy nawet, jaki szczep, kombinacja szczepów i czas suplementacji byłyby optymalne.

Nie szukaj jednego cudownego produktu

Natto, orzechy, błonnik, ryby, witamina D, omega-3 — przy każdym z tych tematów można znaleźć interesującą publikację.

Żaden z nich nie daje jednak obecnie podstaw do stwierdzenia: „jedz to podczas ciąży, a zapobiegniesz alergii u dziecka”.

Po urodzeniu dziecka mamy mocniejsze dowody

I tutaj pojawia się chyba najważniejszy praktyczny wniosek.

Dowody dotyczące bezpośredniego, odpowiednio wczesnego wprowadzania wybranych alergenów do diety niemowlęcia są znacznie mocniejsze niż dowody dotyczące manipulowania dietą kobiety w ciąży.

EAACI wskazuje na wprowadzanie dobrze ugotowanego jaja oraz orzeszków ziemnych w odpowiedniej dla niemowlęcia formie, zwykle w okresie około 4.–6. miesiąca życia, jako strategię opartą na mocniejszych dowodach.

To dość istotnie zmienia perspektywę.

Przez dziewięć miesięcy można zastanawiać się, czy mama powinna zjeść więcej orzechów albo brać konkretny probiotyk, podczas gdy największe znaczenie dla swoistej profilaktyki alergii pokarmowej może mieć dopiero sposób żywienia dziecka po narodzinach.

Czy dieta kobiety w ciąży może zmniejszyć ryzyko alergii? Podsumowanie

Dieta przyszłej mamy prawdopodobnie wpływa na środowisko, w którym rozwija się układ odpornościowy dziecka. Badania nad mikrobiomem, kwasami tłuszczowymi czy witaminą D pokazują, że biologicznie jest to jak najbardziej możliwe.

Nie mamy jednak jednej sprawdzonej diety, produktu czy suplementu, który przyjmowany podczas ciąży skutecznie zapobiegałby alergiom.

Najbardziej obiecujące wyniki dotyczą kwasów omega-3 oraz probiotyków, ale również tutaj trzeba zachować ostrożność. Omega-3 mają lepsze dane dla sensytyzacji na jajo i wybranych problemów oddechowych niż dla samej klinicznej alergii pokarmowej. W przypadku probiotyków korzyści obserwowano głównie w protokołach obejmujących również okres po porodzie.

Znacznie pewniej możemy powiedzieć coś innego: nie należy profilaktycznie eliminować typowych alergenów z diety ciężarnej, która sama je toleruje.

W praktyce najlepszym rozwiązaniem pozostaje więc normalna, zróżnicowana i pełnowartościowa dieta, bez niepotrzebnych restrykcji. Ryby, warzywa, owoce, pełne ziarna, źródła błonnika, nabiał, jaja czy tolerowane orzechy mogą być jej zwyczajnym elementem.

Bez cudownych produktów. Bez „diety antyalergicznej”. I bez obietnicy, że jeden suplement rozwiąże problem.

Na obecnym etapie badań to właśnie takie podejście jest najbardziej zgodne z dostępnymi dowodami.

Źródła

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/pai.13496
https://eaaci.org/guidelines-position-papers/eaaci-guideline-preventing-the-development-of-food-allergy-in-infants-and-young-children-2020-update/
https://journals.plos.org/plosmedicine/article?id=10.1371/journal.pmed.1002507 https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29489823/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK578642/
https://www.cochrane.org/evidence/CD010085_fish-oil-n-3-or-omega-3-pregnant-mothers-or-breastfeeding-mothers-prevent-allergies-their-young
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28029926/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26813209/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32023372/
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1111/pai.70217
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41054961/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34018205/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31826246/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38425169/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40647347/
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12268808/
https://link.springer.com/article/10.1186/s12889-023-16577-9
https://www.nature.com/articles/s41467-020-14552-1
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32210229/
https://www.nature.com/articles/ncomms8320
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26102221/
https://www.bsaci.org/resources/allergy-management/food-allergy/allergy-prevention/pregnancy-and-the-maternal-diet/
https://www.cochrane.org/es/evidence/CD000133_maternal-dietary-antigen-avoidance-during-pregnancy-or-lactation-or-both-preventing-or-treating
https://www.intramed.net/content/105698
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10845187/
https://www.zgddek.com/CN/abstract/html/2015-4-408.htm

Udostępnij

O autorze

Redakcja portalu mBlog.